Długa przerwa w pisaniu bloga była spowodowana zwykłym brakiem czasu. Niestety, choć pracy przybywa to wymierne korzyści są coraz mniejsze. Wygląda na to, że doba powinna mieć 48 godzin.
W innym przypadku chyba dostanę skośne oczy i wyrosną mi drugie plecy. Wracając do tematu, który miałem poruszyć - 55 tekstów w dwa dni. Teksty merytoryczne, ale w lekkiej i swobodnej formie - takie było główne założenie. Mimo siódmych potów i rozgrzanej jak cegła klawiatury - wszystko skończyło się dobrze. Trafiłem na bardzo fajnych zleceniodawców, którzy oprócz poczucia humoru, wiedzieli czego chcą. Ogólnie byli bardzo zadowoleni, choć ja klikając WYŚLIJ nie wyglądałem na pakera. Wyniosłem z tego dodatkową, bardzo cenną nauczkę - żadnych zleceń, które ze względu na ilość i czas - mogą mnie doprowadzić do lunatykowania lub internetowej choroby morskiej.
W następnym wpisie poruszę temat seo+seppuku, czyli pisanie za 1 złoty polski.